2017 Motorworld Classic Berlin

Wystawa zabytkowych pojazdów

Berlin jest może stolicą Niemiec, ale nie jest znany jako stolica pojazdów zabytkowych. Inaczej mówiąc, są w Niemczech inne miasta i regiony, gdzie sprzedaż aut klasycznych jest o wiele lepsza. Mimo to w tym roku miała miejsce już trzecia edycja Motorword Classic - impreza, na której można było podziwiać i/lub kupić klasyka i nie tylko (poniżej w artykule wyjaśnimy o co chodzi). Nasze wrażenia poniżej, wsparte tradycyjnie liczną galerią zdjęć.

Gwiazda wystawy - BMW Elvisa Presley'a

Główną atrakcją imprezy był samochód, o którym było już dość głośno w prasie kilka miesięcy temu. Chodzi oczywiście o BMW 507 z 1957 roku, który był swojego czasu własnością samego króla Rock-and-Roll'a, Elvisa Presley'a. Swoją premierę model ten świętował na targach IAA we Frankfurcie 1955 roku. Pod jedną z najpiękniejszych karoserii, jakie firma wyprodukowała w całej swojej historii, znajdował się 3.2-litrowy silnik, przejęty z limuzyny o tym samym oznaczeniu, ale z mocą podniesioną do 150 koni mechanicznych. Samochód ten powstał na bazie projektów Albrechta Graf Goerzt. Ciekawostką jest to, iż do dnia dzisiejszego, według oficjalnych danych BMW, przetrwały prawie wszystkie egzemplarze tego pięknego cabrio. Jednak ten tutaj prezentowany jest z racji swojego właściciela wyjątkowy. W jego ręce auto trafiło w grudniu 1958 roku, zaraz po tym, kiedy Presley zaczął odbywać swoją służbę wojskową w jednostce stacjonującej we Niemczech (a dokładnie w miejscowości Friedenberg). Oryginalnie wyprodukowany w białym kolorze, BMW zostało na życzenie Elvisa przelakierowane na kolor czerwony. Przez pozostałe lata auto przechodziło z rąk do rąk, odwiedzając wszelkie możliwe aukcje, aż do roku 2014, kiedy BMW odkupiło auto i postanowiło je odrestaurować. W 2016 zaprezentowano całkiem odbudowane auto, dokładnie w takim stanie, jak opuściło fabrykę. O ile nie lepszym.

Auto na żywo robi ogromne wrażenie. Pomijając piękno karoserii, stan, w jakim się znajduje, naprawdę jest godny podziwu. Każda śrubka, każdy podzespół świeci nowością, na lakierze nie ma żadnych skaz. Podziwianie tego cacka to prawdziwa przyjemność...

Krótka migawka z Motorworld Classic oraz gwiazda imprezy - BMW 507 należące kiedyś do Elvisa Presley'a

Porsche, Mercedesy...

Z roku na rok obserwujemy coraz większą podaż klasycznych Mercedesów i Porsche. Pagoda (model SL) i 911-tka to stały punkt programu chyba każdej wystawy klasyków. Tak i tu było ich cała masa, zazwyczaj w pięknym odrestaurowanym stanie za bardzo nieprzyzwoite pieniądze. Widok tych modeli staje się naszym zdaniem powoli conajmniej nudny, pomijając fakt, że samochody te stają się z roku na rok coraz mniej osiągalne dla przeciętnego śmiertelnika. Nie mamy pojęcia nawet, ile 911-tek było na Motorworld Classic tym razem, ale tak na wyczucie stanowiły razem z Mercedesami około 50% całej wystawy... Ciekawostką był prezentowany Porsche 911 (granatowy w galerii), ostatni kiedykolwiek wyprodukowany egzemplarz z silnikiem chłodzonym powietrzem.

W galerii prezentujemy tylko kilka zdjęć Mercedesów i Porsche. Coś nam się wydaje, że tych modeli będziemy coraz mniej pokazywać...

A teraz trochę bardziej interesujące auta

Pomińmy już temat nieprzyzwoicie drogich Porsche i Mercedesów. Poniżej mała galeria tych aut, które naszym zdaniem były nie mniej warte wrócenia na nich uwagi. Zacznijmy od legendarnego DeLorean'a. Auto znane ze swojej stalowej, nierdzewnej i nielakierowanej karoserii można było spotkać w dwóch wersjach - oryginalnej i... polakierowanej. Eksperyment podjęty przez kogoś był może ciekawym pomysłem, podobne auta widzieliśmy już w prasie. Ale na żywo efekt ten jest całkiem mizerny - samochód stracił dużo ze swojego charakteru, pomijając kolor w jakim go polakierowano. Większego kontrastu do nagiej blachy chyba nie dało się uzyskać, tutaj pogłebiony jeszcze przez czerwone akcenty na felgach... O gustach się ponoć nie dyskutuje, tutaj jednak polemizowalibyśmy...

W poniższej galerii zobaczycie między innymi Lamborghini LM002 - luksusowego i sportowego SUVa z przełomu lat 80' i 90'. Widać wyprzedził czas o ładnych parę lat... Dopiero dzisiaj Lamborghini myśli ponownie o wprowadzeniu seryjnego modelu w tej klasie, podążając śladami Porsche i innych marek premium.  Jako następne, Audi 100 Coupe przyciągnęło naszą uwagę - przepiękna karoseria zdecydowanie odróżnia się od innych modeli tej marki z tego okresu. Pomarańczowa Alfa Romeo Montreal do kolejny przykład wspaniałego designu, podkreślony w tym przypadku rzucającym się w oczy lakierem. Do tego wspaniałe wnętrze z charakterystycznymi dla marki zegarami osadzonymi w głębokich tubach. Matra Murena - kolejna ciekawostka rodem z Francji. Dość dziwny koncept sportowego Coupe z charakterystyczną kabiną, w której umieszczono trzy fotele obok siebie. Tego samochodu nie zobaczycie tak szybko gdziekolwiek. Już prędzej uda wam się pewnie upolować Facel Vega - luksusowe Coupe rodem z... Francji, choć sugerując się wyglądem można by raczej sądzić, iż przypłynął do Europy z Wielkiej Brytanii. Samochód ten był w swoim czasie niesamowicie drogim i super luksusowym pojazdem. Na zjdęciach widzimy go w dwóch kolorach, zdjęcia wnętrza trochę bardziej oddają poziom luksusu i dbałość o detale. Tutaj można by przesiadywać godzinami, a stanie w korku stało by się chyba mniejszą zmorą mając do zaoferowania swoim oczom tyle piękna w kabinie.

Youngtimery, czyli klasyki na naszą kieszeń

Z uwagi na niekontrolowany wzrost cen większości oldtimerów marzeń, coraz większym staje się rynek młodych klasyków, czyli youngtimerów. Auta z reguły wiekowo pomiędzy 20 a 30 lat często kosztują mniej niż nowe auto miejskie, a w tych cenach można znaleźć sztuki prawie jak nowe. No i oczywiście liderem jest tutaj znowu Mercedes - popularne 190-tki (W201) jak i 200-tki (W124) nie bez powodu są tak popularne i cenione. Poza problemami z korozją są to technicznie bardzo udane samochody, praktycznie nie do zdarcia jak twierdzą fani marki. Mówią jeszcze, że to były najlepsze Mercedesy wszechczasów - kolejny argument, by może rozejrzeć się za dobrze utrzymanym egzemplarzem. Szczególnie rodzynki typu W124 500E są wspaniałą lokatą gotówki, choć tego auta nie dostaniemy już w tej chwili za parę groszy. Coraz większym zainteresowaniem cieszy się też model SL z lat 90-tych. Tu na zdjęciu edycja specjalna z numerem serii wybitym na konsoli środkowej. Przedstawiamy wam również eSkę, model serii 126 w pięknym stanie. Większość tych aut można było oczywiście kupić. Ceny adekwatne do stanu technicznego i wartości kolekcjonerskiej. Prezentowane tutaj egzemplarze nie są może typową ofertą youngtimerów na każdą kieszeń do jeżdżenia codziennie, ale nie są poza zasięgiem. I tak prawie nowy Mercedes 190 oscylował w przedziale około 15-17 tys. Euro, natomiast za piękną eSkę lub mocnego W124 trzeba by było uszykować kwotę zdecydowanie wyższą od 50 tys. Euro... Z innej beczki - VW Golf Cabrio z przebiegiem ledwo 30 tys. km w idealnym stanie, jak z fabryki za ok 17 tys. Euro (w galerii w kolorze czerwonym).

Wiadomo, że na takiej imprezie nikt nie będzie oferował tanich aut w przeciętnym stanie. Jednak ich ceny w porównaniu do cen innych klasyków są bardziej realne, a jeżeli ktoś jest fanem youngtimerów z gwiazdą na masce (i nie tylko), znajdzie na rynku całą masę przyzwoitych aut w dobrej cenie. I to jest to, co nas kręci... 🙂 A dla chcącego nic trudnego - nawet dużo tańsze auto może wyglądać tak samo dobrze, jak te wystawowe perełki.

Mercedes 190 Cabrio?

Dość dużym zaskoczeniem, pozytywnym na pierwszy przynajmniej rzut oka był Mercedes 190 w wersji Cabrio. Ciekawie przebudowana karoseria wygląda, jakby w takim stanie opuściła fabrykę, dopóki nie przyjrzeliśmy się wnętrzu. Tutaj pierwsze pozytywne emocje nieco opadły - kiepsko spasowane elementy tapicerki, które musiały być specjalnie na potrzeby auta przerobione lub dopasowane z innych modeli lub na przykład dach przejęty podobno z Opla Kadetta popsuły ogólne wrażenie. W dodatku cena samochodu - 30 tys. Euro była dość wygórowana. O cenie auta obok nie wspominając - przyznamy, stojący tu Mercedes 190 2.5-16V EVO I w niby idealnym stanie to niezły kąsek dla fanów marki i modelu, ale... Co powiecie na 130 tys. Euro?

US Cars

Nie ma imprezy bez "amerykanów", tych nie zabrakło i tym razem. Choć większość pokazywanych aut była w czyimś posiadaniu i nie na sprzedaż, podziwiać można było wszystkie. Jak na przykład Forda Mustanga Eleanor, który jakiś czas temu wsławił się w filmie "Gone in 60 seconds" z Nicolasem Cage'em w roli głównej. W jednej z hal dominowały prywatne auta i tutaj kreatywności nie było granic. Widać od razu, że grupa miłośników aut zza oceanu podchodzi do swoich skarbów nie tyle z uczuciem, ale z fantazją i pewnego rodzaju luzem, nie zwracając uwagi na oryginalne detale czy nieprzyzwoicie kosztowne wykończenie wnętrz. Wszystko w charakterystycznym stylu według hasła "liczy się wielkość i prezencja". Z resztą, zobaczcie sami...

I Ty możesz zasiąść za kierownicą Twojego wymarzonego klasyka

Dla wielu z nas temat oldtimerów to piękne zdjęcia i oglądane na żywo lśniące karoserie. Niewielu jednak zdaje sobie sprawę, jak łatwo może być spełnić swoje marzenia i zasiąść za sterem jednego z naszych wyśnionych klasyków. Wielki Cadillac z lat 60-tych? A może legendarny Ford Mustang w wersji Cabrio? Od Fiata 500 po Porsche 911 Targa i inne znane klasyki - alternatywą posiadania jest wynajem. Przykładem może być obecna na Motorworld Classic firma Classicdepot z siedzibą w Berlinie i filialą np. w Cape Town, w której każdy może wynająć jednego z dostępnych klasyków (wymienione powyżej jak i wiele innych wspaniałych modeli). Jest i parę całkiem odjechanych propozycji, jak widoczny na zdjęciu motor w wersji na pozór mało cywilnej 😉

Zapraszamy do zapoznania się z ofertą berlińskiej firmy:
www.classicdepot.de

Chcesz skorzystać z oferty firmy ale nie znasz języka lub nie masz pojęcia, od czego zacząć? Zgłoś się do nas, może coś wymyślimy... (zapraszamy do kontaktu, wysyłając nam wiadomość przez nasz profil na Facebook'u: facebook.com/autofascynacje/)

Wystawcy z Polski

Przyjemnym akcentem była obecność kilku firm z Polski, proponujących swoje auta lub usługi. Zaskoczeniem było stoisko gminy z Torunia, miasto wspiera auta klasyczne i w ten sposób zachęca potencjalnych turystów do odwiedzania równie historycznego regionu. Zabrakło trochę przedstawicieli naszej motoryzacji, ale rozumiemy, iż cena powierzchni wystawowej jest odwrotnie proporcjonalna do zainteresowania zachodniego odbiorcy naszym Fiatem 125 czy Syrenką. Mimo to obserwujemy tu rosnący trend zainteresowania i naszą motoryzacją, szczególnie we wschodnich landach Niemiec, gdzie nasza motoryzacja nie jest tu tak obca i wpada pomału w widełki nostalgii... W Niemczech jest nawet klub Poloneza. To tak jako ciekawostka.

Ogólne wrażenia

Rozłożona w kilku halach i w tak zwanym Wintergarten (na zewnątrz) impreza była dość licznie odwiedzana, mimo kiepskiej pogody (trzeciego dnia imprezy, w sobotę). Nasze ogólne wrażenia są dość mieszane. Z jednej strony przeraża nas, w jakim tempie rosną ceny niektórych klasyków. Z drugiej strony widzieliśmy sporo aut, które cenowo nie odstraszają i pozwolą niektórym z nas spełnić swoje motoryzacyjne marzenia. Paleta różnych prezentowanych modeli z różnych okresów czasu, kontynentów itd daje obraz, jak bogata jest tak naprawdę oferta. Cieszenie oka to jedno, marzenia i ich spełnianie to drugie. Motorworld Classic w Berlinie dało zwiedzającym dość pełny obraz tego, co dzieje się obecnie na rynku klasyków. Jest to jednak nie tylko okazja do zakupu drogiego bądź nawet tańszego auta - znaleźć tu można było firmy sprzedające części lub oferujące usługi typu renowacja aut, ich lakierowanie itd. To wspaniała okazja dla porównania ofert, nawiązania nowych kontaktów i znajomości. Pogadania z drugim takim maniakiem, jak Ty. Takich imprez powinno być jak najwięcej. Niestety realia są dość twarde i chodzą pogłoski, iż Motorworld Classic w Berlinie grozi upadek i że to mogła być ostatnia jej edycja. Trochę nas to nie dziwi, jeżeli wziąść pod uwagę ceny większości wystawianych aut. Mamy jednak dużą nadzieję za rok zrobić dla Was kolejną relację z tej imprezy.